Karmel w cieniu Cluny
Gdy podróżuje się po Francji, nie sposób nie zauważyć, że każdy region, każde miasto i miasteczko naznaczone jest historyczną obecnością chrześcijaństwa. Dzisiaj wiele z tych obiektów, to martwe ślady istniejących przed laty żywych wspólnot. Francja w dużej mierze jest świecka, ale to nie znaczy, że nie jest chrześcijańska. Warto więc zatrzymać się w jednym z wielu miejsc, w których bije żywe serce Kościoła.
Klasztor karmelitanek Carmel de la Paix zewnętrzną formą jest na wskroś współczesny. Budynki z szarego betonu nawiązują jednak do romańskich elementów pobliskiego kościoła.
Wspólnota jest żywa i mimo klauzurowej reguły karmelu, otwarta na ludzi poszukujących atmosfery modlitwy i pogłębienia swojej wiary. W pobliżu klasztoru dzieje się wiele, swoje miejsce znalazły tu lokalne i mniej lokalne wspólnoty chrześcijan.
Sporo wiernych ściąga tutaj na niedzielne msze święte w klasztornym kościele. Obecność na eucharystii mieszkanek Karmelu, w dużej części młodych kobiet, jest dowodem żywotności Kościoła i budzi wielką nadzieję, unoszoną pod sklepienie betonowej rotundy przepięknym śpiewem sióstr karmelitanek.
W trakcie eucharystii, jej uczestnicy przyjmujący komunie świętą, otaczają ołtarz dużym kręgiem. W ogniskach utworzonej elipsy znajdują się ołtarz i pulpit z Pismem Św.
Odbieram to symbolicznie, na swój własny użytek, jako geometryczny opis wspólnoty eucharystycznej. Z każdego punktu elipsy bowiem, suma odległości od jej ognisk jest stała.
Liturgia Słowa i liturgia Ołtarza zawsze tworzą tę samą, stabilną całość.
Wspólnota Carmel de la Paix w Mazille, rozwija się w cieniu Cluny, tak jak i w pobliżu tego średniowiecznego opactwa żyje i rozwija się wspólnota w Taize. Gdy tam jestem, rodzi się we mnie nadzieja na kolejną odnowę Kościoła, w ślad za wcześniejszą, jaką benedyktyni z Cluny zapoczątkowali w XI wieku.
Z tą Nadzieją, zaskakująco spokojnie patrzę w przyszłość.
