Ostatni sakrament?
Z nowym rokiem szkolnym rusza kolejny cykl przygotowań młodzieży do sakramentu bierzmowania. Leży mi ta sprawa na sercu, bo mam wnuka w wieku „bierzmowalnym”.
Rodzi się więc we mnie lekki niepokój związany z jakością tego przygotowania.
Kontakt młodzieży z Kościołem to głównie ‘nauki’. Młody człowiek siedzi i słucha, o ile w tym czasie oczywiście nie rozmawia z kolegami lub nie skroluje komórki pod ławką.
Jezus swoje nauczanie prowadził nierzadko w odpowiedzi na stawiane pytania: „Czy płacić podatek?”, „Dlaczego Twoi uczniowie nie poszczą?”, „Kto jest moim bliźnim?” itd.
Nauczyciel z Nazaretu prowokował te pytania, a Jego odpowiedzi przybierały często formę przypowieści.
Aby z Dobrą Nowiną o Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa trafić dzisiaj do młodego człowieka, trzeba najpierw wysłuchać jego pytań, a jak się uda to również opowieści o jego życiu. Dopiero wtedy powstanie przestrzeń do odpowiedzi na niektóre zadane wcześniej pytania. Te odpowiedzi często wymagają opowieści (przypowieści) o życiu, opartych na osobistym świadectwie.
Przygotowanie do bierzmowania, w którym młodzież uczestniczy z różnorakich pobudek, to czas, który szkoda zmarnować na wypowiadanie wyłącznie prawd ex cathedra.
Wiem, nie każdy jest gotowy do dialogu. Rozmowa zawsze niesie ze sobą ryzyko konfrontacji. Bezpieczniej jest przygotować wykład i zadbać o dyscyplinę słuchaczy. Dlatego dziś szczególnie potrzeba dobrze przygotowanych i odważnych księży, katechetów, katechistów i nauczycieli.
Chrześcijaństwo jest bowiem religią spotkania. Spotkania z człowiekiem i w rezultacie spotkania z żyjącym Jezusem. Jeżeli do tego spotkania nie dążymy, trudno mówić o nawróceniu. Nawrócenie zaś jest stałym elementem duchowego życia chrześcijanina. Jak oddech dla ciała.
On – Duch Święty czeka, żebyś zaczerpnął Go jak świeże powietrze lekkiego wiatru.
I żył pełnią życia.
