Kościół – dlaczego?
Ostatnimi laty, wielu moich przyjaciół odeszło od Kościoła. Są to osoby z którymi wspólnie wzrastałem w wierze w czasach duszpasterstwa akademickiego. Większość z nich przestała po prostu przychodzić do kościoła na niedzielne msze św. oraz inne nabożeństwa, a niektórzy otwarcie zadeklarowali swoją apostazję.
Powody takiego odejścia są wielorakie, najczęściej przyczyną jest narastająca niechęć do ludzi Kościoła, ale nie pytam o szczegóły, gdy przyjaciel sam nie chce o tym mówić.
Mnie również nikt nie zadaje pytań, gdy w niedzielę idę na mszę świętą. Czuję jednak potrzebę wyartykułowania przed samym sobą zasadniczego powodu mojej obecności w Kościele.
Chrześcijaństwo jest religią spotkania. Spotkania z Jezusem. On jest obecny we wspólnocie (..gdzie dwaj lub trzej zebrani są w imię moje… Mt 18, 20). W sposób szczególny we wspólnocie eucharystycznej. Dlatego pragnę w tej wspólnocie trwać.
Chociaż bywa ułomna i grzeszna, bo tworzą ją ludzie, to jednak jest święta, ponieważ żyje w niej Chrystus. To w Nim jest prawdziwe życie, również wtedy, gdy wydaje się, że wspólnota (Kościół) gaśnie. Może szczególnie wtedy, rozpala się silniejszy płomień wiary w sercach tych, którzy z Kościoła nie dają się ani wypchnąć, ani wyciągnąć.
Dla tej życiodajnej siły, płynącej od Chrystusa obecnego w sakramentach warto trwać w Kościele. Warto żyć.
