Wiosna (młodość) w Kościele

Moja parafia, nie jest typowo wiejska, gdyż od lat rozbudowują się w okolicy liczne osiedla domków jednorodzinnych, do których przeprowadzają się mieszkańcy pobliskiego miasta. Na niedzielnych mszach świętych coraz więcej nowych twarzy. Głównie młodych rodzin z małymi i większymi dziećmi. Do tego dziewczęta i chłopcy, których znałem jako małe dzieci, przyprowadzają dziś do kościoła swoje pociechy.
Nasz parafialny kościół wyraźnie tętni młodością. Ksiądz proboszcz jest już w wieku emerytalnym, z młodymi ma relację prawdziwie ojcowską. Łagodność, wyrozumiałość, skromność i pobożność, to wystarczające przymioty proboszcza, aby w każdą niedzielę przyciągać do kościoła liczne młode rodziny.
Taki coniedzielny rytm kontaktu z parafią wystarcza, gdy życie toczy się bez większych zawirowań. Ale gdy w rodzinie prócz kolejnych dzieci rodzą się problemy natury duchowej, czy też dotyczące relacji pomiędzy małżonkami, dobrze by było gdyby wspólnota parafialna była gotowa towarzyszyć i pomagać.

Na taką rolę parafii zwraca uwagę Ojciec Święty Franciszek, w Adhortacji Apostolskiej AMORIS LAETITIA, w rozdziale Towarzyszenie w pierwszych latach życia małżeńskiego, w szczególności w punktach 229 i 230. Zachęca tam wspólnoty parafialne do towarzyszenia młodym małżeństwom w trudnym procesie budowania nowej rodziny, gdy chcą to czynić w łączności z Bogiem i lokalnym Kościołem.
To jest zadanie, które należy traktować jako kontynuację przekazywania wiary, jakiego młodzi ludzie (być może) doświadczali w ramach katechezy w swoich parafiach czy innych wspólnotach religijnych.
Wiem, że dzisiaj to zadanie bardzo trudne, ale myślę, że próba ożywienia parafii, chociażby w jakimś ograniczonym zakresie, wokół wspierania i duchowego towarzyszenia młodym rodzinom, może zwiastować prawdziwą Wiosnę Kościoła.

To zadanie zarówno dla księży jak i świeckich parafian. Wymaga jednak wiary, łagodności, dyskrecji i przede wszystkim gotowości do poświęcenia czasu.
Czy jesteśmy na to gotowi?