Chrzcielne przemyślenia

Mam w szufladzie biurka oryginał świadectwa chrztu, wystawionego w dniu, w którym przyjąłem sakrament. Patrzę na ten dokument często. Bywam też w przepięknym kościele mariackim w Toruniu i gdy mijam chrzcielnicę z czarnego marmuru widzę siebie – niemowlaka nad nią. W każde moje imieniny – święto narodzenia Jana Chrzciciela przeżywam głęboko doświadczenie życia mojego Patrona, którego zwieńczeniem był Chrzest Jezusa.
Niedziela Chrztu Pańskiego to kolejna okazja, żeby celebrować swój własny chrzest. Tę chwilę, gdy włączony zostałem do grona Jego uczniów.
Chrzest Święty, wspólny dla wszystkich chrześcijan, jak żaden inny sakrament, włącza w Kościół, w jego najszerszym wydaniu. To wokół tego znaku buduje się poczucie jedności, które odczuwam wchodząc do protestanckich czy prawosławnych świątyń i miejsc modlitwy. To Chrzest jest bramą domu, przez którą wchodząc, mogę czuć się (nawet jeśli nie w pełni), członkiem każdej chrześcijańskiej wspólnoty.

Wpisałem się w przed laty w duchowe życie piętnastki chrześcijan (tylu mam chrześniaków) i nawet gdy mój kontakt z niektórymi z tych młodych kobiet i mężczyzn jest niezbyt bliski, to staram się pamiętać o nich w modlitwie. Wierzę, że Duch Święty, który tchnął w nich duchowe życie nigdy ‚nie odpuści’ i będzie podtrzymywał rozpoczętą drogę, nawet jeżeli ja sam nie będę miał szansy im w tej drodze osobiście towarzyszyć. Niektóre z moich chrzestnych dzieci żyją z dala od Kościoła, niektórzy z nich na jego obrzeżach. Jednak Znamię Ducha Świętego, otrzymane w przeszłości, jest trwałe. Nigdy nie znika.  Staram się więc być w gotowości i przede wszystkim ich nie zawieść.

Rodzimy się dla życia, które nigdy się nie kończy. Zgodnie z zamysłem Bożym pojawiamy się na Ziemi. Ona jest naszą kołyską. Jest miejscem, w którym wzrastamy dla dalszego życia. Chociaż nie potrafimy zadbać o naszą planetę z taką troską, z jaką rodzice pochylają się nad kołyską swoich przyszłych dzieci. Co dalej będzie nie wiem. Mogę spodziewać się mniej więcej co może mnie spotkać tutaj, ale Tamto Dalsze Życie jest wielką tajemnicą. Chrzest daje mi tej tajemnicy dotknąć. Jan Chrzciciel obiecuje  przecież Ducha Świętego, który otwiera oczy na Bożą rzeczywistość. (…On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem… [Łk.3,16]). Obiecuje też ogień, który sprawia, że moje serce  staje się gorące i sprawniejsze w praktykowaniu miłości do Boga, do ludzi i do wszelkiego stworzenia.
Wspomnienie mojego chrztu daje mi siłę.