Chrystus Król i Christoforos

…królestwo moje nie jest stąd. (J. 18,36)

Tak, władza, która „jest stąd”, szybko deprawuje. Korumpuje ludzi przez dostęp do stanowisk i publicznych pieniędzy, ma w pogardzie inaczej myślących, a przeciwników politycznych stara się eliminować. Posługuje się przemocą i strachem.
Wciąż pojawiają się tacy, którzy próbują występować w roli „Umiłowanego Przywódcy”, czy „Zbawcy Narodu”. Otaczają się namaszczonymi przez siebie dworzanami, którzy przemawiając do ludu czy wykonując polecenia wodza, wpatrzeni są w jego twarz, oczekując grymasu aprobaty. Jednocześnie drżą przed srogą miną czy grożeniem palcem. W niektórych częściach świata niezadowolenie władcy może oznaczać zesłanie lub śmierć, w innych utratę lukratywnego stanowiska i polityczny niebyt.

Dzieje się tak i na szczeblu państwa i lokalnej administracji, w dużych korporacjach i strukturach kościelnych, ale też w szkołach, małych firmach czy wreszcie w rodzinach, gdzie ojciec lub matka zarządza podległą sobie małą społecznością.

Nie tak będzie między wami…(Mk 10,43)

Władza Chrystusa nie jest stąd, ale obejmuje naszą rzeczywistość i kształtuje ją gdy tylko zechcemy się jej poddać. Ten Król sprawuje swoją władzę wobec ludzi w ich całkowitej wolności. Możemy w każdej chwili chwycić Jego wyciągniętą dłoń, ale w każdej chwili możemy też ją ze swej dłoni wypuścić.

Krzysztof (Krzysztof Liszcz) zmarł wczoraj, w wigilię Święta Chrystusa Króla.

Krzysztof był typem wodza. I jeżeli pełnił taką rolę (w fundacji, w szpitalu czy rodzinie) to właśnie według Chrystusowego wzorca. Był stanowczy, miał swoją koncepcję, ale to zawsze była propozycja: – Chodź ze mną, jeśli zechcesz.
Dlatego doświadczał tego, czego doświadcza Jezusowy poddany.

Każdy kto Krzysztofa znał wie, że miał duże możliwości, zarówno intelektualne jak i organizacyjne, żeby zgnieść różnych swoich oponentów. Jeżeli więc ustępował, była to jego własna decyzja. Zasady Królestwa, w którym on żyje (bo w nim przecież nadal w pełni żyje), wykluczały taką walkę. Nie bił się o swoje. Naprawdę, nie raz miałem wrażenie, że usłyszał głos: – Krzysiek, schowaj swój miecz… (por. Mt 26,52).

Dlatego zdarzało się, że bywał odtrącony, krytykowany czy wyśmiewany. Tak jak jego Król.

Ale zwycięstwo, które jest Krzysztofa udziałem, jest na miarę Bożego Królestwa. Krzysztof podbił dla Niego nowe terytoria w setkach, jak nie w tysiącach, ludzkich serc. „Dał Szansę” setkom dzieci z głębokimi niepełnosprawnościami i ich rodzicom, rodzinom dotkniętym alkoholizmem i jego skutkami jak FAS, … Nie, tutaj nie sposób opisać Krzysztofa ziemskich dokonań. Musiałbym pisać o jego rodzinie i cudach, których był współautorem, o nas – jego przyjaciołach, o małżeństwach, którym pomagał itd.. A przecież pisać chciałem o Królestwie Chrystusa Króla.

To jest właśnie to Królestwo. – N i e   d o   o p i s a n i a !