11 listopada 2018

Każdy z moich dziadków urodził się w innym państwie. Jeden jako dziecko chodził do szkoły rosyjskiej (innej nie było), a drugi do niemieckiej (też nie było innej). To były dwa odległe światy. Dzieliło je znacznie, znacznie więcej niż to co dzisiaj odróżnia Podlasie od Pomorza. Jednak udało się wtedy, po I Wojnie, te światy scalić w jeden organizm. To budzi mój największy podziw.
Lecz to nie moi dziadkowie (jeden nie dożył końca wojny), nie miliony Polaków żyjących do tamtej pory pod trzema zaborami było twórcami Niepodległej Rzeczypospolitej. To garstka zapaleńców, niewielka stosunkowo grupa ludzi, których dziś nazwalibyśmy politykami, decydowała o kształcie państwa polskiego. Oczywiście, realizowali oczekiwania i marzenia wielu. Ogromna rzesza mieszkańców polskich ziem popierała i wspierała działania rządzących. Równie duża grupa pozostawała w obojętnym wyczekiwaniu. Ale przecież to, na naprawdę nielicznej grupie spoczywała odpowiedzialność za powodzenie nieoczekiwanie powstającego projektu o nazwie Polska. To oni z determinacją i pasją potrafili przekonać niedawnych poddanych trzech cesarzy do swoich o Polsce pomysłów. Wzmacniając w obywatelach to co pożyteczne, a osłabiając co szkodliwe.

A dziś?

Dzisiaj jest przecież podobnie. I dlatego trudno jest mi zgodzić się ze zbyt ogólnymi stwierdzeniami, w rodzaju: „To na Polakach ciąży odpowiedzialność…”, „Polska powinna…”, itd.

To na rządzących spoczywa odpowiedzialność za to jakie postawy osłabiają, a jakie wzmacniają w obywatelach. Te działania bowiem mają wpływ na kształt państwa, ale też na poszczególne decyzje i wybory obywateli. W demokratycznym społeczeństwie to również wybory polityczne.

Mimo usilnych starań żadni rządzący nie zrzucą więc z siebie odpowiedzialności za to jakie idee promują, a jakie zwalczają, z kim się witają, a z kim nie, z kim idą, a kogo lekceważą.
W rezultacie bowiem ponoszą odpowiedzialność za skutki swoich działań, które dotyczą nie tylko codziennego życia i przyszłości Polaków, ale potrafią osłabiać lub wzmacniać pozycję Polski w świecie. Za roztropność w sprawowaniu władzy lub za jej brak obywatele co jakiś czas wystawiają rachunek. Nawet jeśli okresowo wydają się trwać w biernym wyczekiwaniu.

Boże coś Polskę…. – pobłogosław!