Wyróżnieni

… Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. (1 Kor. 1,26-29)

Ten fragment Listu Św. Pawła do Koryntian, w niecodzienny sposób pojawił się w naszym domu wraz z Malwiną (www.malwinka.pl). Sposób pojawienia się Malwiny też zresztą był niecodzienny. Ci co nas znają, dobrze o tym wiedzą.

Spójrzmy więc na nasz Kościół oczami Św. Pawła. Czy naprawdę zbudowany jest on z tych, których nazywamy „możnymi tego świata”? A może jest w nas pokusa, by tacy właśnie Kościół tworzyli? Może to właśnie my uważamy się za „tych z górnej półki” – bardziej szlachetnego pochodzenia?
Tutaj, sami się wyróżniamy. Bóg wyróżnia tych, których świat (my) uważa za głupich i słabych.

Ale to osoby z niepełnosprawnością są spoiwem naszego świata. Tak jak zaprawa spaja cegły w murze budowli. Bez tego spoiwa nasz świat by się już rozpadł (to porównanie zapożyczyłem od Jean’a Vanier’a).

Malwina w kościele, od dnia swojej pierwszej komunii, siada zawsze przed nami. Jak najbliżej ołtarza. Zazwyczaj nie widzę jej twarzy. W ostatnią niedzielę trafiłem do prezbiterium, więc miałem okazję, w trakcie komunii, widzieć „znamiona Bożej bliskości” jakie odmalowały się na twarzy mojej córki, cudownie współgrające ze znamionami jej dodatkowego chromosomu.
Zawstydziła mnie ta bliskość. Dla mnie chyba niedostępna. Co z tego, że ‚odgrywając mędrca’ czytałem przed chwilą Pismo i śpiewałem psalmy, na pewno lepiej niż zrobiłaby to ona. Nie to jest prawdziwym wybraniem. Bóg nie wybiera mędrców i szlachetnie wyglądających. Tych Bóg zawstydza!

Z takiej perspektywy patrząc, każdy z tych mądrych i szlachetnych pań i panów, którzy przychodzą na sejmowy korytarz pertraktować z dziś protestującymi, staje się mały i nieważny wobec Kuby i jego towarzyszy losu. Bo to co nie jest szlachetnie urodzone, to co wzgardzone i w rezultacie to co w praktyce „nie jest” – nie istnieje, to właśnie wyróżnił Bóg.
Naszą rolą jest ten fakt z pokorą i radością przyjąć i zrobić dla nich wszystko, co tylko może zrobić wspólnota.
Bo to my: „mądrzy”, „możni” i „szlachetni” jesteśmy na służbie tych, wyróżnionych przez Boga.

Chyba, że Kościół rozumiemy po swojemu – wąsko. A wtedy rzeczywiście „jest to tylko sprawa polityczna”. Kościół zaś może zająć się swoimi, z pewnością ważnymi, sprawami.