Święta Prawda

Wiele osób, w tym politycy (a może każdy z nas), gotowych jest posunąć się do najgorszych kłamstw, żeby bronić „prawdy”. Jaką wartość ma taka prawda?

Po to uczymy się w szkole fizyki czy chemii, żeby żaden hochsztapler nie wmówił nam, że zjawisko, które widzimy na niebie należy tłumaczyć pojawieniem się UFO.

Albo, że woda nabiera leczniczych właściwości od przebywania w pobliżu pojedynczej molekuły jakieś chemicznej substancji i że w związku z tym należy jakiemuś szarlatanowi słono zapłacić za jej używanie.
Herbata nie robi się słodka od samego jej mieszania.

Od wczesnych lat szkolnych posługujemy się elementarna logiką, żeby samodzielnie ocenić wiarygodność kogoś, kto twierdzi, że przyczyną lotniczej katastrofy nie było udokumentowane ponad wszelką wątpliwość łamanie kolejnych procedur, tak przed startem jak i w trakcie lotu, ale zjawiska niezależne od woli, postępowania i wyszkolenia pilotów. Wbrew dokumentom ogłasza się, że tak organizatorzy lotu jak i piloci postępowali nienagannie. Takie twierdzenie może być groźne, jeżeli ma oparcie w strukturach państwa.
Na szczęście ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo lotnictwa wprowadzają po katastrofach zmiany przepisów na podstawie wiarygodnych raportów specjalistów, przez co bezpieczeństwo lotów się podnosi. Mimo wszystko.

A co ma zrobić człowiek, który uważał w szkole na lekcjach historii, czytał książki i samodzielnie poszukiwał źródeł, gdy mimo setek tomów opracowań historyków i kilometrów dokumentów w archiwach IPN, jakaś pani (nawet minister) publicznie powie, że nie wiadomo kto mordował polskich obywateli pochodzenia żydowskiego w pogromie kieleckim?

I jak odpowiedzieć dziecku, gdy oglądając w telewizji reklamę pasty do zębów lub publicystyczny program pyta:
– Tato, DLACZEGO ten pan kłamie?

– Zbliżamy się do prawdy.
– Jesteśmy coraz bliżej prawdy.
– Jesteśmy blisko prawdy.

– … Kolejny etap, to już tylko minięcie się z prawdą.