Po Wielkanocy

To już się dokonało. Chrystus zmartwychwstał – jeden raz. I my z nim. Zmierzamy teraz w przyszłość. Czy nieznaną? Królestwo Boże, w którym mamy szansę żyć tu i teraz znamy przecież z Ewangelii.

Na ile zwróceni jesteśmy ku przyszłości? Ku praktyce ‚konsumowania’ Zmartwychwstania Pańskiego.
Przyznam, że dopiero teraz, po bardzo wielu Wielkanocach zaczynam uwalniać się od zmartwień przeszłości. Od zmartwień, grzechów, problemów, które powinny już dawno zostać w grobie – w otchłani, a wciąż we mnie żyją. Jeżeli naprawdę uwierzyłbym w Zmartwychwstanie, zmory przeszłości nie mają szans. Muszą zniknąć.

A nowe zagrożenia, nowe zmartwienia? Co z nimi?

Dobrze wyczułeś o czym mówię, gdy próbowałem ‚pouczyć cię’ o tym, że jako 30-letni mężczyzna i mąż odpowiedzialny jesteś za swoją rodzinę, a w szczególności małżonkę, którą wybrałeś.
Na uwagę, że twoją powinnością jest ją chronić, spytałeś – Czy również przed nią samą?
– Tak. I przed tobą samym również.
To jest niezwykle trudna sztuka. Łatwiej jest bowiem chronić kogoś przed zewnętrznym zagrożeniem. Zagrożenia tkwiące w nas, trudniejsze są do nazwania.
Ale i one poddają się sile łaski Zmartwychwstania. Odchodzą w przeszłość tak szybko jak się pojawiły. Gdy tylko naprawdę uwierzymy, że Chrystus zmartwychwstał tylko raz. Więcej już nie umiera. Śmierć nad Nim nie ma już  władzy. (Rz.6,9)

Mamy prawo i możliwość żeby z Nim zmartwychwstawać. Dzisiaj.