Post, Jałmużna i Modlitwa

Post, Jałmużna i Modlitwa

Na początku Wielkiego Postu zastanawiam się jak pościć, jak przeżywać post?

Moje doświadczenie podpowiada mi, że tak, jak to jest przy zajmującej, atrakcyjnej pracy. Wciąga cię tak, że zapominasz o jedzeniu, a gdy już głód daje się we znaki, to rezygnujesz z posiłku, żeby pracy nie przerywać. Lub jak z wędrówką, gdy pniesz się pod górę i szkoda czasu na posiłek gdy przed oczami ukazuje się cel.

Odmawiając sobie czegoś co lubię, czegoś do czego przywykłem, przywołuję takie właśnie uczucie. Zamieniam czas, pieniądze, wysiłek związany z realizacją odmawianej sobie przyjemności, na kilka kroków w kierunku celu. Na poświęcenie, które z radością podejmuję by zmierzać do końca rozpoczętej pracy. Z radością. Z umytą twarzą. Żeby tylko Bóg widział (Mt.6,16-18).

Jałmużna nadaje postowi dodatkowy sens, bo często z niego wynika. Post uwrażliwia nasze serca i otwiera dłonie. Sprawiać powinien, że nasze relacje z ludźmi stają się mniej skomplikowane. Post też pozostawia w moich dłoniach niewykorzystane środki: czas, energię, pieniądze i miłosierdzie. Już planuję jak się tym podzielić. Tak jednak „by moja lewa ręka nie wiedziała co czyni prawa” (Mt.6,3) (jestem akurat praworęczny :-). Liczę na to, że dobrze przeżyty post uzdolni mnie do zareagowania na potrzeby sióstr i braci wokół. Nie powinienem mieć problemu ze znalezieniem odbiorców mojej jałmużny. Planuję jednak skorzystać z pomocy pośrednika „aby moja jałmużna pozostała w ukryciu” (Mt.6,4). To bowiem podniesie jej wartość.

Od pierwszego dnia Wielkiego Postu zabrałem się za uregulowanie moich spotkań z Bogiem w modlitwie. Na krótko starczają mi bowiem moje porekolekcyjne postanowienia. Rozregulowują się jak stary zegarek. Wiadomo, życie toczy się bez żadnej regularności, ale tego jednego warto w tym nie tracić. Szansy na dobre spotkanie z Nim. Może tym razem… Przecież bez regularnej modlitwy to i dochowanie postnych postanowień się nie uda. A od nich też zależy „kondycja” jałmużny. Bez modlitwy wszystko się wywróci! Przygotowałem już więc „swoją izdebkę”(Mt.6,6), swój czas, gdy inni domownicy śpią lub są zajęci swoimi sprawami i liczę na 40 dni, w trakcie których ponownie uda mi się szczęśliwie powstać.

Szczęśliwego Wielkiego Postu!