Kolejny Wielki Post

1. Zacząłem Wielki Post od rezygnacji z kupna butelki wina (to już tak do Wielkanocy) i zaraz Pan Bóg postawił na mojej drodze człowieka, który poprosił mnie o jedzenie. Sporo można kupić jedzenia za cenę butelki wina. Wiem, że czasem zdarzają się takie natychmiastowe znaki, wiele razy ich doświadczyłem, ale zawsze ogarnia mnie zdziwienie, że Królestwo Boże obejmuje nasze codzienne życie. Już teraz.

2. Parę dni później udało się obronić młodego człowieka z Zespołem Downa przed ubezwłasnowolnieniem. Odniosłem wrażenie, że w trakcie blisko 4-godzinnego posiedzenia Sądu (powołaliśmy sześciu świadków) nawiązała się jakaś nić porozumienia pomiędzy wszystkimi uczestnikami, włączając w to trójkę sędziów i prokuratora. Na przedstawicielach wymiaru sprawiedliwości zrobił wrażenie fakt, iż grupa ludzi poświęca swój czas i energię, z zapałem broniąc niepełnosprawną osobę przed pozbawieniem praw. W rezultacie jedynie biegli sądowi wypadli jak ludzie z innego świata. Swoją drogą w sali obok, w tym samym czasie ubezwłasnowolniono 12 osób.

3. Jeden ze znajomych „prawdziwych katolików” wyłączył telefon komórkowy na cały okres Wielkiego Postu, a ponieważ uczyniła tak również jego żona, nie ma sposobu by się z nim skontaktować w pilnych sprawach. Ot, takie umartwianie otoczenia.

4. Przez spiętrzenie się spraw w Wielkim Poście, muszę bardziej skrupulatnie notować i planować sprawy do załatwienia. Miałem wcześniej takie postanowienie, ale nie bardzo wierzyłem, że wprowadzę je w życie. Teraz muszę, bo zginę.

5. W ubiegłym tygodniu nasza fundacja odebrała od od Urzędu Miasta nowe budynki, przeznaczone na WTZ i ośrodek dla osób z głębokimi niepełnosprawnościami. Nie wiedziałem, że taki full-wypas będzie możliwy, a jednak. Okazuje się, że Miasto czuje potrzeby ‚naszych odrzuconych’, my zaś jesteśmy w stanie część ich zaspokoić. Czyż to nie budzi nadziei?

0. Myślę, że Pan Bóg zawsze, a w Wielkim Poście w szczególności, daje nam szansę rezygnacji ze „swojego” (czasu, pieniędzy, uwagi, sytości, komfortu…), a w zamian pcha do przekazywania tych dóbr innym. Trzeba jednak podjąć wysiłek, żeby z Nim współpracować i chwytać te Boże sygnały. Wciąż mam wyrzuty sumienia, że jestem mało czujny i omijają mnie liczne „dotknięcia Boga”. Jednak od chwili, gdy Jezus pojawił się na ziemi, okazji żeby z Nim pobyć jest co nie miara. Wszak tyle jest sióstr i braci.