Dorosłość
Byłem w sobotę na pięknej uroczystości. Świętowaliśmy 18-te urodziny Darii. Daria ze swoim Zespołem Downa najpewniej nie wyjdzie za mąż, więc rodzice urządzili jej prawdziwe wesele. Była Msza Święta, a później szampan, tańce i suto zastawiony stół. Przyjaciele oraz bliższa i dalsza rodzina bawili się do późnej nocy.
Dorosłość. W naszym rozumieniu chyba nieosiągalna dla Darii, Malwiny czy Mateusza. A jednak, mimo tego, że osiemnasty rok życia osiągają jako dzieci, nie zatrzymują się w rozwoju. Wierzę, że kiedyś tę dorosłość osiągną – wyrażą wolę decydowania o swoim życiu. Czy świat będzie na ich dorosłość gotów, to już inna sprawa.
A co z dojrzałością chrześcijańską?
Wczoraj do Pierwszej Komunii przystąpił Maciek. Tak jak jego koledzy – chrześcijańskie niemowlę. Czy będzie swoje życie duchowe rozwijał? Czy przystępując w przyszłości do Sakramentu Bierzmowania będzie dojrzałym chrześcijaninem?
Pozostaje mi wierzyć w to tak, jak wierzę w dorosłość Darii. Tylko przy silnym wsparciu wspólnoty bliskich, te dwie dorosłości możliwe są do osiągnięcia.
Gdy w majowe niedziele wszystkie domy weselne zajęte są przez komunijne przyjęcia, myślę sobie:
Dla ilu z tych dzieci to ostatni bal?
Bo nigdy już nie będą na weselu w Kanie, gdzie On wodę przemienia się w wino, ani w Wieczerniku gdzie wino w krew.
– Daria z Malwiną biesiadują tam od dawna.

