Nie-pełno-sprawość
Nietrudno stać się osobą niepełnosprawną. Większość z nas to spotyka. Dobrze jeżeli przejściowo, a nie na stałe. Chociaż, jeżeli żyjemy dostatecznie długo, to prędzej czy później dotknie nas niepełnosprawność związana z wiekiem.
Akurat tej wiosny muszę zmierzyć się z ułomnością polegającą na niesprawności lewej ręki. Doświadczam przez kilka tygodni rzeczywistości, z którą Mila musi się mierzyć od wczesnego dzieciństwa. Rzadko się ostatnio widujemy, ale teraz moja przyjaciółka staje mi przed oczami kilka razy dziennie: gdy jem posiłek, ubieram się, myję, czytam książkę czy piszę na komputerze. Milu! Dzięki że jesteś!
Niepełnosprawności innych moich przyjaciół trudno jest mi doświadczyć i – Bogu dzięki! Jestem z pokolenia, które dotknęła epidemia polio (choroba Hainego-Medina), ale przeciwnie do Janki, Eli, Andrzeja czy Tomka udało mi się uniknąć wirusa. Wiem jednak, jak niewiele brakowało bym dzielił z nimi ich nie-w-pełni-sprawność. Jakoś nie przeszło mi przez klawiaturę słowo niepełnosprawność, bo ich sprawności nie mogę się nadziwić. Oni mają coś, czego mi brakuje. Czy nabyli te sprawności przez swoje trudne życie? Czy może ja je utraciłem?
I wreszcie osoby, które urodziły się z ułomnością w sferze intelektu. Wobec tej tajemnicy pozostaje mi jedynie stanąć w pokorze, dziękując Bogu, że ten niedostępny dla mojego doświadczenia świat jest mi tak bardzo bliski.
Dziękuję Ci Boże, że powołałeś do życia Malwinę, Alicję, Darię, Anię, Łukasza, Marcina, Adriana i innych, aby dopełnili moje ułomne człowieczeństwo.

