Błogosławieni ubodzy

figure6_75Gdy po powrocie z Bangladeszu pokazywałem mojej żonie zrobione tam zdjęcia, zauważyła, że wiele sfotografowanych osób wygląda na szczęśliwych. Dlaczego? Mają przecież tak niewiele. To właśnie dlatego – dodała – ubóstwo pozwala żyć obecną chwilą. Mężczyzna ze zdjęcia przecież przeżył kolejny dzień, jest raczej zdrowy, udało się coś zjeść. Można chwalić Boga, a jutro się zobaczy. On nie da zginąć.

Nasz przyjaciel Tadeusz, mieszkający od czterdziestu z górą lat w DPS-ie też ma to szczęście w oczach. A przecież chyba nie można mieć mniej niż on. Tadek rusza już tylko dwoma palcami, uzależniony od innych we wszystkim. Jednak takiego optymizmu i radości życia nie spotyka się często.

Znam wielu ludzi, których ubóstwo materialne, podobnie jak słabość ciała, prowadzą do większego skupienia się na relacjach z ludźmi i z Bogiem. Znam też innych, którzy zamykają się na świat w wyniku takich problemów. Dlaczego? Może za bardzo pragną zmiany swojego położenia?

Jest nam źle, bo zawsze znajdzie się ktoś zamożniejszy i zdrowszy od nas. Takie porównanie z innymi rozbudza pragnienie zmiany. Nie pozwala cieszyć się życiem – moim życiem, które dane jest wyłącznie mnie i jest nieporównywalne, wyłączne. Moje życie jest darem skończonym i doskonałym. Gdy sobie to uświadamiam, mogę odpowiedzieć jedynie wdzięcznością. Dlaczego są chwile, gdy zapominam śpiewać gloria?

Tak, żyć muszę tak, jakby każda chwila zależała ode mnie, ale ufać Bogu tak, jakby nic ode mnie nie zależało, jakby nic nie było moje. To dobra droga do ubóstwa, które daje szczęście.

Tadku, przyjacielu. Dziękuję, że otwierasz mi oczy na prawdziwą radość. Dobrze, że jesteś!

Za chwilę nasze ciała obrócą się w proch. Wkrótce nikt już nie rozpozna czyja ręka była zdrowa, czyja noga ruchoma. Rozszerzajmy Królestwo, w którym sprawność kończyn jest bez znaczenia. Jeśli zaś przypadkiem moja ręka jest sprawna, to tylko po to by podać chleb do twoich ust.