Tango

1-tango4Przez dwa, czy trzy miesiące, na cotygodniowych próbach 15 par przygotowywało się do wspólnego tanga, zatańczonego na koniec przed publicznością zebraną w sali MDK w Toruniu. Grupa była niecodzienna. To uczniowie toruńskich szkół specjalnych i ich rodzice. Matki i ojcowie. No, niektórych ojców zabrakło i kilka mam musiało ubrać spodnie, ale to częste w rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem. Młodzież tworzy teatralną Grupę „ZET”, prowadzoną przy MDK-u przez Macieja Pasternaka, postać równie magiczną, jak magiczna jest atmosfera spektakli przez niego przygotowywanych. Ten spektakl – tango na 15 par, miał w sobie magię wyjątkową. Wniesione w niego bowiem zostały relacje pomiędzy rodzicami i ich dorastającymi dziećmi. Atmosfera tańca tryskała miłością i czułością, jakie w szczególny sposób wiążą rodziców z ich córką czy synem.

To oczywiste, że rodzice niepełnosprawnego dziecka mają tendencję do dominowania nad nim. W tańcu dobrze to widać. Ale ten nastoletni młodzieniec czy panna stara się spod tej dominacji wyrwać. Trudno to okazać w tak zwanym „normalnym życiu”, ale w tangu osiągniecie chwilowej „przewagi” jest możliwe. Są momenty gdy to dziecko prowadzi rodzica. W rezultacie w przeciągu tych 5 minut trwa nieustanna walka. To jest właśnie kwintesencja tanga. W tym przypadku jednak nie jest to walka płci, ale specyficzna walka pokoleń, wpisanych, najczęściej niezamierzenie, w inne światy. Zobaczyć tu można niedostrzegalną gdzie indziej głębię relacji dotychczasowych opiekunów (rodziców) z osobami z niepełnosprawnością intelektualną, które dobijają się o podmiotowe traktowanie, o dorosłość, o niezależność. Być może przesadzam z tą interpretacją, ale staram się opisać moje osobiste doświadczenie. Wynikające nie tylko z partnerowania w tangu mojej córce, ale z obserwacji i współdziałania z innymi, podobnymi parami.

W rezultacie tak w trakcie prób, jak i występu na deskach MDK w Toruniu, przeżywaliśmy chwile wielkiej radości z robienia razem czegoś niecodziennego. Tworzyliśmy wspólnotę ludzi na co dzień zaaferowanych sprawami swoich niepełnosprawnych dzieci, zatroskanych o ich teraźniejszość i przyszłość, ale nagle uwolnionych z tych pęt, po to, by we wspólnym rytmie doświadczać magii tanga.
Franciszkowi by się podobało.2-DSCN1323